poniedziałek, 8 stycznia 2018

shr.Ɣ.°6


Przespałam noc sylwestrową :'D
Próbowałam oglądać koncerty w Zakopanem, emitowane na którymś z kanałów reżimowej TV, ale nie wytrwałam zbyt długo. Wymiękłam szybko, bo już przy "Despacito", którego całkowicie nie przyswajam (i w ogóle, to gónvo podobno leciało z playbacku xD ). Zaległam więc na gabinetowej wersalce i próbując odgonić nachalnie powracające do mnie wyrzuty sumienia (niestety, mam swoje za uszami), zapadłam w pół sen, a pół czuwanie.
Na szczęście, pierwszy poranek nowego roku, okazał się być dla mnie łagodny. Nawet miałam namiastkę wolności od tego, co prawdopodobnie będzie zatruwało mi umysł do końca mojego życia.

No, a powrót z Białogardu przebiegał bez najmniejszych zakłóceń, dlatego do domu, dotarłam stosunkowo szybko.  Droga była praktycznie opustoszała, pies cały czas spał, i tylko musiałam uważać na patrole  policyjne, wszak drogówka wypełzła na żer.  Jechało się więc bardzo miło - zwłaszcza, przez Pojezierze Drawskie. Bożu, jak tam jest ładnie. Nigdy nie mogę się dostatecznie napatrzeć na tamtejsze jeziora i piękne, cieniste lasy.
Myślałam kiedyś o zwykłym, kilkudniowym wypoczynku w tamtych rejonach. Nooo, wynajęcie domku, zwiedzanie okolicznych miasteczek i takie tam. W sumie fajnie, jednak za o wiele lepszą opcję, uważam bushcraftowy wypad nad któreś z jezior.

Jeśli chodzi o picie sylwestrowego szampana, to miałam leciutkie opóźnienie. Wypiłam go sobie dopiero (yyy... chyba) szóstego stycznia. Prawdopodobnie, jeszcze za dnia, ale niezupełnie kontaktowałam, jaka właściwie była pora xD

Photo by Sean Brown on Unsplash



Klusek ma się coraz lepiej. Jest już prawie całkiem zdrowy. Jego oczy przestają ropieć (ciągle je czyszczę i zakraplam) i ustępują objawy niedożywienia. Po bokach głowy kocura, wytworzyły się pućki, czy buby, czy jak to tam się nazywa. Wokół jego szyi, powstaje tłuszczowy kołnierz.
Poniższe zdjęcia przedstawiają Kluska, który rozsiadł się na drewnie, ułożonym tuż przy kominku. Co ciekawe, kotek ma takie umaszczenie, że przy słabym oświetleniu, jest niemal niewidoczny na tle kory.

A  Y  N  -  S  O  P  H  -  A  U  R  .  B  L  O  G  S  P  O  T  .  C  O  M



Kali jest młodszą siostrą Vincenta i to właśnie ona stoi na szczycie hierarchii kociego stada. Poza tym, pełni również dziwną funkcję, polegającą na zrzucaniu innym kotom jedzenia z miejsc, w których nie wolno im przebywać.

Wiele osób myśli, że nadałam swojej kotce imię, na cześć hinduskiej bogini czasu i śmierci. W tym przypadku jednak, Kali jest tylko zdrobnieniem. Tak naprawdę, zwierzak nazywa się Mahakali, a imię to należy do żeńskiej formy najpotężniejszego Strażnika Dharmy, z jakim mamy do czynienia w buddyzmie tybetańskim. 

Poniższe zdjęcia przedstawiają Kali, która beztrosko rozsiadła się w kartonowym pudełku z papierami, przeznaczonymi do spalenia.

A  Y  N  -  S  O  P  H  -  A  U  R  .  B  L  O  G  S  P  O  T  .  C  O  M



Na dobry początek roku, kupiłam sobie dwie paprotki. Ta z większymi, jasnozielonymi listkami, to podrzeń garbaty (Blechnum gibbum). Mniejsza roślinka, to prawdopodobnie  wietlica samicza (Athyrium filix-femina).
Dotychczas, hodowla paproci nie była moją mocną stroną; każdy jeden okaz jaki miałam, bardzo szybko obumierał. No nic, zobaczę, jak będzie tym razem. 
Wiele osób przestrzegało mnie, aby za często nie dotykać paprotek, zwłaszcza gołą ręką. One podobno tego nie lubią, czy coś. Nie wiem o co w tym chodzi, nie znalazłam na to żadnego logicznego wytłumaczenia, no ale dobra, jakoś się powstrzymam przed macaniem liści.

A  Y  N  -  S  O  P  H  -  A  U  R  .  B  L  O  G  S  P  O  T  .  C  O  M

:D

11 komentarzy:

  1. Jaka ona jest czarna , jak najczarniejsza noc :-))
    Śliczna :-)
    Klusek pięknieje i będzie jeszcze ładniejszy , jak całkiem przywyknie do domu i towarzystwa.
    Głaski dla obojga , duzo głasków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki z niej czarny kosmita :D
      Klusek odrobinę wydobrzał i mam nadzieję, że będzie z nim coraz lepiej. W domu zaaklimatyzował się bardzo szybko. Aktualnie nie ma najmniejszej ochoty na wychodzenie na dwór. Do reszty kotów, jest nastawiony bardzo pozytywnie. Generalnie, bardzo miłe z niego stworzenie.
      Dziękuję w imieniu kotów za głaski :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Klusek:) bo Mahakali to kociczka:)

      Usuń
    2. A, że w ten sposób! :D Ja to zrozumiałam, jakbyś pisała po nazwie rodzajowej - i stąd moje pytanie. Bożu, jaki ze mnie ćwok xD
      A Klusek tak, owszem - jest ślicznością w całej swojej brzydocie.

      Usuń
  3. Kali seems scary, but i am sure she must be adorable too. Everything was so dark.

    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kali is not as scary, as she seems. Actually, she's just a lazy, spoiled cat :D

      Usuń
  4. zaiste Klusek wygląda imponująco, cieszę się, że jest w formie...
    ...
    od dawna już wypraktykowaną metodą jest, że gdy brak kota w pobliżu, a nas ten brak niepokoi, to kładzie się gazetę, kawałek papieru lub kartonu na widocznym miejscu... potem się odwracamy, zajmujemy na chwilę czymś innym, kot zaś w tym czasie sobie tylko znanym sposobem teleportuje skądś i już nie ma braku kota...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty są prześliczne, słowo psiarza!
      ściskam i zapraszam

      Usuń
    2. @PKanalia
      Owszem, Klusek wygląda lepiej, to jednak nie jest ostateczne stadium jego rozwoju xD On się jeszcze przepoczwarzy idealnie zdrowego, do bólu wycackanego kota, już ja tego dopilnuję.
      ...
      U mnie opisany sposób, działa jedynie na Kali. To ona jest krUloffom pudełek. Reszta kotów woli spać na kanapie.


      @Andrzej - Art Klater
      Miło mi, że się podobają. Staram się utrzymać je najlepiej, jak potrafię.

      Usuń